![Grand Theft Auto IV: The Lost and Damned - recenzja [Xbox Live]](src/art_min_3a62c.jpg)
Panowie z Rockstar zafundowali nam w tym dodatku kilka zupełnie nowych motorów. W TLaD znajdziecie zarówno piękne choppery, jak i szybkie maszyny służące głównie do wyścigów. Warto dodać, że niektórzy bohaterowie mają własne, unikatowe motory, których nie znajdziecie na ulicy. Na przykład Johny jeździ srebrnym Hexerem, a Malc szybkim Double T Custom. Te szybsze przydają się szczególnie do wyścigów, w których możecie brać udział. Są one jednak dość specyficzne, ponieważ każdy startujący zawodnik otrzymuje baseballowy kij, którym może próbować zrzucić innych z ich maszyn. Po odpowiedniej liczbie wygranych wyścigów przed naszym domem pojawia się dodatkowy motor, który zawsze będzie tam stał (nawet jeśli zostawimy go gdzieś indziej).
Tak jak w każdym GTA, tak i tutaj przyjdzie Wam strzelać do przeciwników. W TLaD pojawiło się kilka nowych broni, jak dwulufowa strzelba, pistolet automatyczny, nowe ładunki wybuchowe, wyrzutnia granatów i mój ulubiony – strzelba strzelająca ogniem ciągłym. Tę ostatnią możecie zrobić naprawdę niezłą zadymę, wysadzić w parę sekund dowolny pojazd, czy zasypać przeciwników gradem metalu! Wszystkie bronie przydadzą się Wam w nowej czynności, którą można wykonywać w wolnym czasie – wojny gangów. Na radarze zaznaczone są cztery punkty, w których możecie zacząć wojnę gangów. Jedziecie więc w wyznaczone miejsce, gdzie czekają Wasi koledzy z gangu, a następnie jadąc w szyku docieracie na miejsce pobytu wrogiego gangu, np. Angels of Death. Co dzieje się dalej wyjaśniać chyba nie muszę. Za odpowiednią ilość wygranych bitew dostaniecie bronie do domu, które zostaną tam już na stałe. Dzięki temu możecie mieć dostęp do amunicji po każdorazowym przebudzeniu się (wczytaniu gry).
Tak jak Niko w podstawowej wersji gry, Johny również ma swych przyjaciół. Najbliższymi są Terry i Clay. Możecie oczywiście umówić się z nimi na jakąś grę, jak np. turniej „powietrznego hokeja”, czy siłowanie się na rękę. Dodatkowo w każdej chwili możecie zadzwonić do nich po wsparcie, a oni po prostu przyjadą do Was i pomogą. Czasami naprawdę się to przydaje. Dodatkowo do Terry'ego można zadzwonić w sprawie zakupu broni (coś a'la bronie u L. Jacoba), a do Claya w sprawie „dostawy” wybranego motocykla. W wolnych chwilach możecie również wziąć udział w wyścigu, wojnie gangów, polować na mewy (zamiast na „latające szczury” w podstawowej wersji gry) oraz wykonać zadania dla przypadkowych pieszych. Niestety z miasta zniknęły wszystkie helikoptery, sklepy z ciuchami itp., co sprawia, że czasami jest nudno i przełączycie się z powrotem na zapis gry z jej podstawowej wersji.
W The Lost and Damned poruszacie się w tym samym mieście, co w podstawowej wersji gry - Liberty City. Nie uległo ono zmianom. Menu gry zostało za to odświeżone. Dostało w sumie tylko nową czcionkę i trochę inne kolory, ale wygląda teraz miło i świeżo. HUD został również zmodyfikowany - kolor paska życia jest teraz szary, a kamizelki niebieskawy. Cały HUD, jak i reszta gry, dostał jakby efektu opryskania farbą i ładnie się to prezentuje. Na całą grę nałożono również filtr, który daje efekt szumu. Niestety nie wygląda to zbyt ładnie, bo piksele kłują w oczy, ale można się do tego przyzwyczaić. Efekt ten da się na szczęście wyłączyć. Johny dostał również zupełnie inny telefon.
The Lost and Damned jest naprawdę świetnym dodatkiem. Fabuła gry jest wyśmienicie stworzona, lecz trochę zbyt krótka (przejście DLC zajęło mi 6,5h). Przeplata się ona ze scenariuszem podstawowej wersji gry i go uzupełnia. Twórcom dobrze wyszedł zmodyfikowany model jazdy na motocyklu, co sprawia, że jeżdżenie na jednośladach stało się przyjemnością. Tryby multiplayer są dość ubogie i mi nie przypadły do gustu, może z wyjątkiem Chopper vs. Chopper, w którym jeden gracz ściga zmodyfikowanym Anihilatorem drugiego, który jedzie na motorze od jednego punktu kontrolnego do drugiego. Myślę, że zakup tego DLC jest obowiązkowy dla fanów serii Grand Theft Auto i nie tylko. Polecam!
Jakub "kuhar" Kuderski
Autor jest redaktorem zaprzyjaźnionego magazynu 360stopni. Wszystkich fanów Xboxa 360 zapraszamy do
pobierania najnowszego numeru zina.
MOIM ZDANIEM
Baron Ski: Chciałbym, aby wszystkie dodatki wyglądały tak jak The Lost and Damned. Ludzie z Rockstar odwalili kawał dobrej roboty i wypuścili za pośrednictwem Xbox Live coś, co wiele innych firm nie zawahałoby się wrzucić do sklepów w pudełkowej wersji. Jeśli nie będziecie pędzić na złamanie karku, przejście tego contentu zajmie Wam 8-10 godzin, a to bardzo dużo jak na dodatkową zawartość do pobrania. Inna sprawa, że bonus nie jest tani - 1600 MP to jednak są jakieś pieniądze (ok. 80 złotych). Mimo wszystko fani nie powinni się zastanawiać, a pozostałe firmy developerskie wyciągnąć wnioski. To zdecydowanie najlepszy i najbardziej obszerny DLC do jakiegokolwiek tytułu. Miejmy nadzieję, że za kilka miesięcy tak rozbudowane bonusy staną się już standardem, bo w chwili obecnej różnie z tym bywa. Zasłużona "dziewiątka"!